Blog > Komentarze do wpisu
Człowiek, który pierdział jak koń

Joanna Senyszyn, pisząc o pewnym pośle poszukującym własnego punktu G, traktuje go rzecz jasna pobłażliwie; określenia typu skrzywdzone dziecko i chłopiec lamentujący z sikawką podkreślają naiwność posła, który liczy na sklerozę i amnezję Polaków. Tymczasem o naiwność (i to niebagatelną) prędzej można posądzić autorkę wpisu - ostatnie lata jako żywo udowodniły, że w otchłani społecznej niepamięci giną wydarzenia całkiem świeże, że wolty z sikawką (i bez) można wykonywać w rytmie niemalże tygodniowym.

Symptomatyczne, że nasza klasa polityczna funkcjonuje na poziomie naszej-klasy nk; Senyszyn jest tu, wbrew różnym pozorom, doskonałym przykładem. Prowadzi bloga (ostrego i najeżonego smakowitymi dla dziennikarzy cytatami), nie unika wystąpień telewizyjnych (również radykalnych), przyjmuje zaproszenia do programów o najwyższej temperaturze dyskusji. Nowe media nie są dla niej jednakowóż partnerem, jest dla nich co najwyżej drugorzędną aktorką, obsadzaną w stałym repertuarze "ulubienicy antyklerykalnych internautów", "głosu wołającego na puszczy SLD", "czarownicy" (u Pospieszalskiego). Dostarcza cytatów, ale niczego nie kreuje. Tymczasem naiwny ponoć poseł reguły infotainmentu ma w jednym palcu i wykorzystuje je właściwie bez przeszkód. Trudno podejrzewać, żeby w kręgu jego rzeczywistych zainteresowań leżały eutanazja, legalizacja związków partnerskich, zniesienie kar za obrazę prezydenta i uczucia religijne, parytety, edukacja seksualną w szkołach i in vitro - leży w nich co najwyżej podatek liniowy. Wszystkie te tematy są medialnie gorące i zapewniają amunicję na lata; bonusem jest niewątpliwie ośmieszenie macierzystej partii Senyszyn, tchórzącej przy tym głównie lewicowym arsenale na potęgę. Ciężkie armaty będą więc strzelać, co z tego, że na wiwat.

W afirmującym taki styl działania wpisie Piotra Bratkowskiego mowa jest m.in. o tym, że celem posła jest uczynienie z polityki formy działalności usługowej na rzecz obywateli, dostosowanej do ich potrzeb. Określenie poppolityka ma mieć więc znaczenie polityki korzystającej z narzędzi popkulturowych w celu zrealizowania nadrzędnych celów. Tymczasem jest dokładnie na odwrót, to polityka jest tu narzędziem do tworzenia popkultury, czystej rozrywki, utrwalającej w powszechnej świadomości nazwisko posła w roli skutecznego brandu. Jego prawo. Senyszyn przypomina epizod "Ozonowy" nie wspominając, że poseł, hostujący latami homofobicznych lunatyków w rodzaju Terlikowskiego i Górnego (którzy teraz wysyłają go rzecz jasna do piekła; ciekawe, czy zwrócą pobierane w tygodniku pensje) dostaje niedługo później nagrodę Hiacynta od Fundacji Równości; nikt rzecz jasna posła w tym roku na Europride nie widział. Czyż nie czuje teraz, że wolno mu w zasadzie wszystko? Że może sięgnąć po dowolny dyskurs, dowolnie nośne ideolo a i tak dostanie poparcie? Jako lewicowy polityk, polityk z wibratorem i jako człowiek, który pierdział jak koń.

niedziela, 22 sierpnia 2010, blatny

Polecane wpisy

  • Rumble In The Jungle

    Fakty to bzdury Ronald Reagan Runda 1. 23 lutego "Fronda" piórem swojego czołowego w ostatnich czasach (a przy tym wyjątkowo nudnego) publicysty demaskuje Broni

  • Z konieczności Afrykanin

    Zdenerwowany celnym znęcaniem się Pudelka Marcin Kydryński wyprodukował oficjalne oświadczenie, które najwyrażniej przeczytał ktoś mu bardzo życzliwy, skutkiem

Komentarze
2010/09/18 23:38:57
Nie darmo słowo polityka* jest rodzaju żeńskiego, nikt jej nie zrozumie. Zawsze rządzi się swoimi prawami. Prawdziwy polityk potwierdzi cokolwiek tylko po to, by móc obrócić się i z całym przekonaniem temu zaprzeczyć. I jest impreza...